środa, 18 stycznia 2012

Rozdział 2


Następnego dnia, gdy się obudziłam, pokój rozświetlał blask promieni słonecznych zza okna.
Wstałam, siostry już nie było w pokoju, pobiegłam szybko do kuchni, gdzie zobaczyłam przy stole, Alex i Jego. Jedli śniadanie i rozmawiali.
  • Cześć Ewela , siadaj i zjedź śniadanie.
  • Nie dzięki, nie jestem głodna
  • Jedź, bo nie urośniesz, popatrz na swoją siostrę, bierz z niej przykład.
  • Dzięki, ale dlaczego jesteś taki troskliwy? Przecież się nie znamy.
  • Utrata pamięci bywa ciężka, ale za niedługo wszystko zrozumiesz.
  • Za niedługo? Ja chce już wiedzieć teraz!- Zamilkł, coś przede mną ukrywał, może wie gdzie są moi rodzice?  
  • Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.
  • Czy to tak trudno opowiedzieć teraz?
  • Ale ty niecierpliwa jesteś, Ewela.
  • Kim ty w ogóle dla nas jesteś?
  • Możesz mi mówić tato.
  • Nie, nie jesteś moim ojcem, więc nigdy tak cie nie nazwę.
  • Jak sobie chcesz.

20 min później.
Wyszłam na dwór, zobaczyłam ogromny ogród. Było w nim bardzo dużo białych i czerwonych róż.
Szłam wzdłuż ogrodu, nagle zobaczyłam, że za furtką ktoś stoi i się na mnie patrzy. Pobiegłam więc w stronę bramki. Stał tam chłopiec w wieku 6 lat czyli tak samo jak ja, miał krótkie blond włosy i niebieskie oczy.
  • Cześć!- zawołałam.
  • Cześć...
  • Po co tu przyszedłeś?
  • A tak, przechodziłem, bardzo ładny ogród.
  • Dzięki, jak masz na imię?
  • Criss, a ty?
  • Ewela, milo mi.
  • Mi też.
    Podeszła do nas starsza pani. Spojrzała na Crissa.
  • Choć do domu, ojciec chce z tobą porozmawiać.
  • No dobrze, a będę mógł potem wyjść na dwór?
  • Zobaczymy.
    Przypomniałam sobie rodziców, chciałam do mojego prawdziwego domu, ale to było nie możliwe.
  • Na razie Ewela, może jeszcze się spotkamy.
  • Papa.
    Gdy Criss odchodził zauważyłam, że nie ma on kocich uszu tak jak ja. Zaczęłam się martwić coraz bardziej, gdzie ja tak naprawdę jestem i jak ja się tu znalazłam.
    Wróciłam do domu. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam Alex z dwoma naszyjnikami w ręce, był to srebrny krzyżyk z czerwonym kryształkiem w środku, i kluczyk.
  • Tata powiedział, że masz to nosić i nie zdejmować.
  • Tata? To nie jest nasz ojciec, nie nazywaj go tak.
  • Ale on mnie o to prosił, nie jest taki zły za jakiego go uważasz, trzymaj naszyjniki, popatrz też takie mam.
  • Jak to jakiś podstęp to nie będzie z nami ciekawie.
  • Myślę, że on chce nas chronić, będzie dobrze. - uśmiechnęła się.
    Wzięłam naszyjniki i założyłam na szyję, sznurek od kluczyka był trochę za długi ale dało się go nosić. Gdy dotknęłam czerwonego kryształka w krzyżyku, poczułam dziwne ukłucie na klatce piersiowej, i zrobiło mi się czarno przed oczami.
  • Ewela nic ci nie jest?
  • Nie, wszystko w porządku, nie zjadłam śniadania, więc trochę mi słabo.
  • Idź się lepiej połóż, poczujesz się lepiej, poproszę tatę żeby przygotował ci coś do jedzenia.
  • No dobra.
    Położyłam się na swoim łóżku, czułam że mam bardzo ciepłe ręce, nie wiem co się działo ale powoli zaczęłam się martwić, co będzie dalej. Po chwili usłyszałam dzwonienie do drzwi.
  • Ewela masz gościa- odezwał się mój „ tata”.
    Do mojego pokoju wszedł Criss z Alex.
  • Cześć Ewela, słyszałem, że się źle czujesz.
  • Nic strasznego się nie dzieje.
    Alex spojrzała się na Crissa i zaraz na mnie.
  • Znacie się?
  • Tak, od 30 minut, Alex to jest Criss.
  • Hey – przywitała się Alex wyciągając do niego rękę.
    Gdy chłopiec chwycił jej rękę, szybko odskoczył jakby go poraził prąd.
  • Co się stało? Jak ty to zrobiłaś?
  • A, ale ja nie wiem, przepraszam.
    Za drzwiami, nadal stał nasz niby „ojciec” , podsłuchiwał naszą rozmowę. Wszedł do pokoju. Od razu zareagowałam.
  • No dzieci, niestety musicie się pożegnać z kolegą.
  • Ale on dopiero przyszedł. - powiedziałam.
  • Później sobie porozmawiacie, na razie muszę z wami pogadać.
  • O czym? Czy nie możemy w jego obecności.
  • No nie bardzo.
    Chwila ciszy, Criss odezwał się.
  • Dobrze już sobie pójdę. Nie będę zawracać głowy. Na razie!
  • Narka...
     Nie byłam zadowolona, że od tak Czarnowłosy chciał z nami porozmawiać. Podszedł do Alex i wypytywał się jej, czy wcześniej robiła podobne rzeczy z elektrycznością. Alex oczywiście zaprzeczyła. On wyją z półki pod oknem stary globus.
  • Podejdź tutaj i skup się na tej rzeczy, zamknij oczy i podnieś rękę w stronę globusa.
    Alex zrobiła wszystko co jej kazał. Z jej ręki wydobył się prąd. Wyglądał jak błyskawica tylko, że był widoczny dłużej. Globus się rozpadł na kawałki. Wystraszyłam się, ponieważ rozległ się straszny huk. Nagle moje dłonie zapłonęły. Najpierw myślałam, że mam halucynacje, ale na prawdę płonęły.
  • Brawo dziewczyny, w końcu odkryłyście swoje moce! 

    Popatrzyłyśmy na siebie ze zdziwieniem. Jakie moce? O co chodzi? Czy on sobie to wszystko zaplanował? Co z nami będzie?   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz