sobota, 21 stycznia 2012

Rozdział 3


Kolejny dzień w tym nietypowym świecie. Alex bawiła się elektrycznością nawet przy śniadaniu. Naelektryzowała całą łyżeczkę, a potem wrzuciła ją do herbaty.
  • Haha herbatka z prądem.
  • W dosłownym znaczeniu.
Zaczęłam bawić się ogniem. Stworzyłam sobie małą kule ognia i przerzucałam sobie ją z jednej ręki do drugiej. W końcu odezwał się czarnowłosy.
  • Zapisałem was do szkoły. Zaczynacie od jutra, dziś was zaprowadzę żebyście wiedziały gdzie to jest.
  • A co to za szkoła?- zapytała Alex.
  • Podstawowa, mam nadzieje ze umiecie już literki.
  • Oczywiście, że tak.
  • No to bardzo dobrze.
Szkoła? O matko, po co to komu? No trudno, trzeba się czegoś nauczyć. Zeszłam z krzesła, przebrałam się w czyste ubrania, żeby być już gotowym do wyjścia. Alex również się przebrała.
Czarnowłosy czekał już przed drzwiami.
  • Jak masz na imię? Nie przedstawiłeś nam się...
  • Przepraszam, mam na imię James.
  • Aha.
Szliśmy przez chodnik, potem skręciliśmy w prawo, było już widać jakiś budynek.
  • To tutaj, będziecie tu chodziły do szkoły.
  • A co z naszymi mocami?
  • O to się nie martwcie, będę was szkolił jak poprawnie używać swoich nadprzyrodzonych umiejętności.
  • O fajnie. Na reszcie coś nowego- ucieszyła się Alex.
Ze szkoły wyszedł Criss, zauważył mnie, więc podszedł.
  • Cześć, będziesz tu chodzić do szkoły?
  • Tak, od jutra...
  • Świetnie, mam nadzieję, że będziemy chodzić do tej samej klasy.
  • Ja też mam taką nadzieję.
Wróciliśmy wszyscy do domu. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam szukać jakiś zeszytów i długopisu, żeby się przygotować na następny dzień. Znalazłam akurat dwa zeszyty i długopisy więc było akurat dla mnie i dla Alex. Bardziej ciekawiły mnie moje moce niż nauka, więc poszłam do Jamesa i poprosiłam go o pierwszą lekcje. Wróciłam z nim do pokoju, na łóżku siedziała Alex.
  • Więc chcecie już dzisiaj zacząć lekcje?
  • Taak!
James wziął świeczki i ułożył je na podłodze w kształcie gwiazdy.
  • Ewela, skoncentruj się na tych świeczkach i spróbuj je zapalić.
Usiadłam na podłodze, zamknęłam oczy i próbowałam zapalić pierwszą świecę. Niestety, całą podpaliłam. Próbowałam drugą, stopiłam połowę świeczki.
  • Rozprasza cię coś?
  • Nie, wszystko w porządku.
  • Spróbuj tą trzecią.
  • No dobra.
Skupiłam się na świecy jeszcze bardziej niż wcześniej. W końcu się udało.
  • Brawo! Teraz lekcja dla Alex.
Mężczyzna wstał i wyszedł na chwile z pokoju. Wrócił z kilkoma żarówkami.
  • Alex, spróbuj je zaświecić, ale nie wszystkie naraz tylko po kolei.
  • Dobrze.
Wzięła pierwszą żarówkę. Z jej dłoni wydobył się ładunek elektryczny, który przechodził na żarówkę. Niestety żarówka pękła. Wzięła następną ale również stało się to samo.
  • Skup się jeszcze bardziej i użyj trochę mniej mocy.
Wzięła kolejną żarówkę, udało jej się. Zasada „ do trzech razy sztuka” w tym przypadku się sprawdziła.
  • Bardzo dobrze. Na dzisiaj koniec.
  • Już? Dlaczego?
  • Co za dużo to nie zdrowo.
  • Eh... no dobra...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz