Kolejny dzień w tym nietypowym
świecie. Alex bawiła się elektrycznością nawet przy śniadaniu.
Naelektryzowała całą łyżeczkę, a potem wrzuciła ją do
herbaty.
- Haha herbatka z prądem.
- W dosłownym znaczeniu.
Zaczęłam bawić się ogniem.
Stworzyłam sobie małą kule ognia i przerzucałam sobie ją z
jednej ręki do drugiej. W końcu odezwał się czarnowłosy.
- Zapisałem was do szkoły. Zaczynacie od jutra, dziś was zaprowadzę żebyście wiedziały gdzie to jest.
- A co to za szkoła?- zapytała Alex.
- Podstawowa, mam nadzieje ze umiecie już literki.
- Oczywiście, że tak.
- No to bardzo dobrze.
Szkoła? O matko, po co to komu? No
trudno, trzeba się czegoś nauczyć. Zeszłam z krzesła, przebrałam
się w czyste ubrania, żeby być już gotowym do wyjścia. Alex
również się przebrała.
Czarnowłosy czekał już przed
drzwiami.
- Jak masz na imię? Nie przedstawiłeś nam się...
- Przepraszam, mam na imię James.
- Aha.
Szliśmy przez chodnik, potem
skręciliśmy w prawo, było już widać jakiś budynek.
- To tutaj, będziecie tu chodziły do szkoły.
- A co z naszymi mocami?
- O to się nie martwcie, będę was szkolił jak poprawnie używać swoich nadprzyrodzonych umiejętności.
- O fajnie. Na reszcie coś nowego- ucieszyła się Alex.
Ze szkoły wyszedł Criss, zauważył
mnie, więc podszedł.
- Cześć, będziesz tu chodzić do szkoły?
- Tak, od jutra...
- Świetnie, mam nadzieję, że będziemy chodzić do tej samej klasy.
- Ja też mam taką nadzieję.
Wróciliśmy wszyscy do domu.
Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam szukać jakiś zeszytów
i długopisu, żeby się przygotować na następny dzień. Znalazłam
akurat dwa zeszyty i długopisy więc było akurat dla mnie i dla
Alex. Bardziej ciekawiły mnie moje moce niż nauka, więc poszłam
do Jamesa i poprosiłam go o pierwszą lekcje. Wróciłam z nim
do pokoju, na łóżku siedziała Alex.
- Więc chcecie już dzisiaj zacząć lekcje?
- Taak!
James wziął świeczki i ułożył je
na podłodze w kształcie gwiazdy.
- Ewela, skoncentruj się na tych świeczkach i spróbuj je zapalić.
Usiadłam na podłodze, zamknęłam
oczy i próbowałam zapalić pierwszą świecę. Niestety, całą
podpaliłam. Próbowałam drugą, stopiłam połowę świeczki.
- Rozprasza cię coś?
- Nie, wszystko w porządku.
- Spróbuj tą trzecią.
- No dobra.
Skupiłam się na świecy jeszcze
bardziej niż wcześniej. W końcu się udało.
- Brawo! Teraz lekcja dla Alex.
Mężczyzna wstał i wyszedł na chwile
z pokoju. Wrócił z kilkoma żarówkami.
- Alex, spróbuj je zaświecić, ale nie wszystkie naraz tylko po kolei.
- Dobrze.
Wzięła pierwszą żarówkę. Z
jej dłoni wydobył się ładunek elektryczny, który
przechodził na żarówkę. Niestety żarówka pękła.
Wzięła następną ale również stało się to samo.
- Skup się jeszcze bardziej i użyj trochę mniej mocy.
Wzięła kolejną żarówkę,
udało jej się. Zasada „ do trzech razy sztuka” w tym przypadku
się sprawdziła.
- Bardzo dobrze. Na dzisiaj koniec.
- Już? Dlaczego?
- Co za dużo to nie zdrowo.
- Eh... no dobra...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz